GRZEGORZ JAMRÓZ - TRENER PERSONALNY

PRZERWA w TRENINGU

Miałem przerwę w latach 2002 - 2008r.!!! w roku 1998 miałem wypadek przy pracy i wpadł mi 3mm. opiłek metalu do oka a raczej przeszył mi oprawie całe oko!!! Mało wtedy nie zemdlałem - ciepło mi się zrobiło, cały się zalałem zimnym potem!!! Kumpel przemył mi oko i stwierdził, że niczego w nim nie widzi, także pracowałem dalej !!! Chodziłem tak kilka miesięcy i kiedyś wychodząc z domu zauważyłem, że tym lewym okiem widzę jak przez zaparowaną szybę??!! Kilka tygodni później stawiłem się przed komisją wojskową - i mimo, że bardzo chciałem iść do wojska to okulistka mnie odroczyła i wysłała do szpitala wojskowego w Poznaniu na badania!!! Tam dowiedziałem się, że w skutek wypadku narosła mi zaćma na lewym oku ale to nie koniec bo lekarz zauważył podczas badania dużą bliznę po wlocie jakiegoś nie małych rozmiarów obcego ciała!!! Był to rok 1999 i medycyna nie stała jeszcze na takim poziomie jak dzisiaj!!! Obecnie pacjent pod czas usuwania zaćmy przebywa w sali operacyjnej 30min. w tym czasie bez nacinania oka usuwa się zaćmę i wpuszcza do oka zwinięta sztuczną soczewkę a dziurkę po malutkiej rureczce, którą była wpuszczona sztuczna soczewka nie zszywa się tylko zakrapla kropelką maści a pacjent po przewiezieniu na swoją salę może wstać, zjeść obiad i tego samego dnia wyjść do domu!!!! Ja miałem 2,5h operację, oko nacięte na 5mm. przez ten otwór włożoną rozwiniętą sztuczną soczewkę!!! Dwie doby leżałem plackiem i nie mogłem wstawać a w szpitalu spędziłem 16 dni. Na tamten czas nie było aparatury, która precyzyjnie by stwierdziła gdzie znajduje się kawałek metalu ani takiej aparatury, przy pomocy której można by go wyjąć z oka!!! Chodziłem z tym kawałkiem metalu przez trzy lata i ćwiczyłem ale zaczął się skurczybyk przemieszczać przez co wytwarzały się płyny, które podmywały siatkówkę w rezultacie czego nastąpiło odwarstwienie siatkówki i przestałem widzieć!!! Zgłosiłem się wtedy do kliniki okulistycznej w Poznaniu na Długiej i tam trafiłem na bardzo fajną i uczciwą (przyjmowała jedynie kwiaty po operacji, które zanosiła do kaplicy szpitalnej, oddana pracy i pacjentom) panią Profesor. Przy pierwszej operacji, którą wykonała zabezpieczyła siatkówkę ale nie udało jej się wydostać tego kawałka metalu dopiero przy drugiej się to powiodło!!! Problemy pojawiły się po tej drugiej operacji siatkówki bo po usunięciu kawałka metalu miałem wpuszczony gaz do oka, który wypełnił pustą przestrzeń komory oka, w której znajduje się siatkówka i docisną jej poszczególne warstwy do siebie tak aby się nie odwarstwiały ale gdy ten gaz się wchłonął to siatkówka znowu się odwarstwiła i widziałem tym okiem tylko przez cztery dni po operacji. Przy kolejnych operacjach miałem już wpuszczany olej ( pęcherzyk widać na zdjęciu ) i mógł on być w oku jakieś 6-8 miesięcy do puki nie zzieleniał przez co wdawała się infekcja, wzrastało ciśnienie w oku i głowa strasznie napierdalała!!! Ogólnie za każdym razem po odessaniu oleju po kilku dniach siatkówka się ponownie odwarstwiała po mimo licznych zabiegów laserowych podczas pobytu w szpitalu i po kilku dniach lądowałem z powrotem w szpitalu celem ponownego wpuszczenia oleju!!! Czterokrotnie miałem wpuszczany olej i czterokrotnie odsysany, wpuszczany gaz, zamrażane oko, zakładane opierścienienie siatkówki, oraz nie zliczone zabiegi laserowe podczas pobytów w szpitalu jak i po wyjściu ze szpitala między operacjami!!! Trwało to od 2002 do maja 2006. wtedy miałem ostatnią operację ponieważ Pani Profesor operująca w Niemczech, USA, Szwajcarii, stwierdziła, że zrobiła wszystko co na dana chwilę miała do zaoferowania medycyna i bała się, że w wyniku kolejnej ingerencji chirurgicznej oko zacznie się psuć i z dwojga złego lepiej żebym nim nie widział niż mam je mieć amputowane!!! Dwa lata temu chciałem się zarejestrować w tej klinice na badania kontrolne ale pani w okienku gdy wzięła moją kaaaartotekę do ręki to stwierdziła, że nie może mnie zarejestrować bo było tam napisane, że nie ma rokowania na poprawę i lepiej żebym nie odbierał pieniędzy pacjentom, którym można jeszcze pomóc......!!! Wróciłem na siłownię po dwóch latach od ostatniej operacji w grudniu 2008r. po tym jak byłem u innych lekarzy i wszyscy stwierdzili, że chyba bardziej już sobie nie zaszkodzę......!!!! Dbam bardzo o prawe oko, które w wyniku widzenia za lewe oko trochę się osłabiło bo choć bycie nie widomym nie jest końcem życia to jednak chcę widzieć jak mój syn dorasta i jak świat się zmienia a my razem z nim!!!! Mam nadzieję, że udzieliłem wyczerpującej odpowiedzi dlaczego tak długo nie ćwiczyłem i że nie było to spowodowane moim lenistwem!!! Najbardziej wkurzało mnie to, że przed sklepami, w parkach było masę moich rówieśników, którzy mogli ćwiczyć ale im się nie chciało a ja choć baaaardzo chciałem to nie mogłem!!! Ogólnie nie było dnia żebym rano się nie obudził z poczuciem, że tego dnia idę na trening!!! Suma sumarum całe to cierpienie nic nie dało bo i tak nie widzę ale przy najmniej ćwiczę!!!!! POZDRAWIAM WSZYSTKICH i POWODZENIA!!

oko po operacji oko po operacji